Początek


"Większość nauczycieli traci czas na zadawanie pytań, które mają
ujawnić to, czego uczeń nie umie, podczas gdy nauczyciel z
prawdziwego zdarzenia stara się za pomocą pytań ujawnić to, co
uczeń umie lub czego jest zdolny się nauczyć."
- Albert Einstein


Miałam być nauczycielką. Był nawet taki spory moment w moim życie, kiedy wyobrażałam sobie, jak uczę, a właściwie, jak rozmawiam z ludźmi, jak budzę w nich ciekawość poznawania siebie i odkrywania prawdziwych powodów, dla których oni się uczą. Pracowałam, w wyobraźni, z młodymi i dorosłymi ludźmi, dogadywaliśmy się – oni osiągali wyniki, a ja wstępowałam na wyżyny swoich możliwości.
Wyobraźnia, wyobraźnią, jednak życie, to życie. I życie zdecydowało inaczej. Zaproponowano mi pracę w szkole z dziećmi. Uczyć dzieci było ponad moje możliwości, jednak uczyć się od dzieci, było dla mnie jedną z ważniejszych lekcji.

 

ręce w górze

 

Skoro nie dzieci, to dorośli. Super! Właśnie o tym marzyłam! Pierwsze spotkanie, na którym miałam przekonać ich do tego, abym została ich lektorką. W trakcie jednych zajęć 'zawaliłam' ich wiedzą, której starczyłoby na kilka spotkań. Wiedzą, która z pozycji komunikowania się, do niczego nie była potrzebna. Grupa nie zaakceptowała mnie, bo choć byłam bardzo miła i miałam to coś, to byłam za bardzo przygotowana i za bardzo chciałam się wykazać. Nie słuchałam ich. Przeraziłam ich.

Te zdarzenia przeraziły również i mnie, bo doszło do mnie, że nie słucham ludzi... I aby słuchać ludzi, trzeba najpierw usłyszeć siebie. Lata pracy nad sobą i ze sobą, doświadczanie siebie w relacjach z innymi i w różnych sytuacjach, dostrzeganie tego, co niewidoczne pokazują mi drogę do siebie. Stopniowo poznaję język, którego używa moje ciało, mój umysł i moja dusza.

Z czasem zaczynam rozumieć, że wszystko, co się przydarza w moim życiu, to nic innego, jak lekcje do odrobienia. Nic nie przydarza się mi, a wszystko przydarza się dla mnie. Ta zasada działa wstecz. Wszystko, co wydarzyło się w moim życiu, było darem dla mnie – nic nie przydarzyło się mi. Tak uwalniałam się od ciężarów własnych lęków i przekonań.

Każda odrobiona lekcja to rozpakowany dar od losu. Każda odrobiona lekcja wzmacniała moje poczucie własnej wartości i dodawała odwagi, by żyć w zgodzie ze sobą i na własnych warunkach. Tak odzyskiwałam swoją opowieść – już nie ofiara życiowa, a świadoma kobieta, która uczy się odwagi każdego dnia.

Moja historia nie należy do mnie. Moje są tylko doświadczenia i lekcje. Dlatego dzielę się swoją historią, by pokazywała innym, że nie ma rzeczy niemożliwych, że wszystko można zmienić, jeżeli właściwie rozpozna się własne lęki i ich prawdziwe przyczyny.

Tak, rok po roku, stawałam się coachem i mentorem, bym zaszczepiała w ludziach ciekawość poznawania siebie, wychodzenia poza znane i doświadczanie nieznanego. Abym pytaniami wydobywała z ludzi to, co w nich najwspanialsze. Jestem wdzięczna za to, że dostępuję zaszczytów i uczestniczę w tworzeniu się nowych historii życiowych ludzi, którzy postanowili żyć świadomie.

Zapraszam Cię w świat ciekawych historii, anegdot i moich refleksji coachingowych, które pozwolą każdemu znaleźć jego własne inspiracje, aby pełniej cieszyć się własnym życiem.

Zapraszam!

W naszym Serwisie używamy plików cookies. Korzystając dalej z Serwisu, wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies zgodnie z Polityką prywatności. Wyrażenie zgody jest dobrowolne, w każdej chwili można ją cofnąć poprzez zmianę ustawień dotyczących plików „cookies” w używanej przeglądarce internetowej. Kliknij „Akceptuję”, aby ta informacja nie wyświetlała się więcej.