Pewność siebie

Zapytana kiedyś, czym jest pewność siebie, odpowiedziałam, że to jest takie coś, co albo się ma, albo nie. No niestety, żadnej głębi… Za to rozległość taka, że aż płytka…

Gdy pytam kobiety, czy uważają się za pewne siebie, większość z nich mówi, że tak. Gdy pytam je, jak wyrażają swoją pewność siebie, to zdecydowana większość tej większości popada w konsternację. Na pytanie, czy wiedzą czego chcą, po chwili ciszy padają odpowiedzi, że chciałyby, aby dzieci miały…, chodziły do…, uczyły się…, aby mąż był… A na pytanie, czego chcą dla siebie i tylko dla siebie, odpowiadają milczeniem i spuszczoną głową, niektóre jeszcze „walczą”, że przecież dzieci, mąż… to ich szczęścia chcą, bo ich osobiste szczęście to szczęście dzieci, męża. Gdy jeszcze raz zapytasz, to powiedzą Ci, że chcą być kochane, szanowane, adorowane, że chcą odczuwać radość bycia kobietą a nie tylko wiecznie zaganianą i martwiącą się o wszystko mamą i żoną. Podobnie wypadają mężczyźni, choć jest pewna różnica – potrzeba im więcej czasu i pytań, by spuścili głowę i wyznali, czego tak naprawdę pragną…

W wyniku porównań z innymi, z niepełnym obrazem nas samych i stereotypów na temat roli kobiet i mężczyzn, jako córek i synów, żon i mężów czy matek i ojców, zatracamy prawdę o sobie. Nie mamy własnego zdania na swój temat. Znamy raczej czyjeś zdanie o nas. Z tego powodu często doznajemy uczucia frustracji czy rozżalenia; mieszamy to z nienawiścią do świata i ludzi, polewamy poczuciem winy (bo to niemoralne nienawidzić czasami kogoś bliskiego) i mieszanka wybuchowa gotowa. Mała iskra i eksplodujemy. Jedni na zewnątrz, inni do wewnątrz. Jedni głośno wyrażają swoją pretensję do wszystkich i o wszystko, inni duszą wszystko w sobie. Jedni zasilają szeregi zawałowców i udarowców, inni – zaburzeń depresyjnych.

Kim byśmy byli, gdybyśmy się nie porównywali z innymi, gdybyśmy nie chcieli dorównać innym, przypodobać się pewnym osobom? Bylibyśmy szczęśliwsi. Dlaczego nie jesteśmy? Odpowiedź na to pytanie jest stosunkowo prosta. Wykorzystuje to praktycznie każda doktryna – łatwiej bowiem panować nad zagubionymi w sobie i przestraszonymi tym, co dookoła. Można ich nagradzać lub karać. Takimi ludźmi łatwiej sterować. Niemożliwym jest zapanować nad kimś, kto jest świadomy siebie i tego, co jest źródłem jego wartości. Taka osoba nie łaknie nagród i nie boi się kar.

Nie wiemy, co tak naprawdę znaczy być pewnym siebie, bo nikt nam tego dokładnie nie wyjaśnił. Nie wiemy, jak budować poczucie własnej wartości, bo nikt nas tego nie nauczył. Nie uczono nas, żeby nie utrudniać tym, co tworzą wyznaczniki życia społecznego.

Jednak nie ma takiego prawa, które nakazuje być nieszczęśliwym z powodu czyiś przekonań. Tak, jak nie ma takiego prawa, które nakazuje nam być szczęśliwym wbrew sobie. Te sprawy są bardzo indywidualne – to kwestie naszych wyborów. Lepszych dla siebie wyborów dokonujemy wtedy, gdy mamy świadomość tego, kim jesteśmy. Świadomość to zwrócenie się ku sobie, bez szukania winnych naszych nieszczęść.

 

Dłoń w kwiatach 2

 

Każdy ma swój kawałek ciernistej drogi i każdy może z niej zejść. Do tego potrzebne jest własne zdanie na swój temat. Każdy je ma. To, co sądzimy na swój temat jest tym, co nazywamy pewnością siebie. Jak pewni jesteśmy tego, kim tak naprawdę jesteśmy?

W naszym Serwisie używamy plików cookies. Korzystając dalej z Serwisu, wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies zgodnie z Polityką prywatności. Wyrażenie zgody jest dobrowolne, w każdej chwili można ją cofnąć poprzez zmianę ustawień dotyczących plików „cookies” w używanej przeglądarce internetowej. Kliknij „Akceptuję”, aby ta informacja nie wyświetlała się więcej.