Lęki

- Nie jesz pani mięsa? A nie wyglądasz pani. To na czym pani tak się doprowadziłaś? – zapada chwila ciszy – To tylko taki żart, rozumiesz pani? – Taki fragment rozmowy ekspedientki z klientką wychwyciło moje ucho. Słowa poszły, uruchomiły myślenie, które na twarzach obu pań wywołały niezgrabny uśmiech zakłopotania.

Zrozumieć, tylko co? Postawę ekspedientki, która zreflektowała się, że strzeliła przysłowiową gafę, a może postawę klientki, która przyszła do sklepu w całkiem innym celu, a spotkał ją taki afront? Rozliczenie sprzedaży i pierwsza kieruje się w stronę następnego klienta, druga pospiesznie znika w drzwiach. A niezręczna cisza, która zapadła na kilka sekund zostawiła pewną wiadomość. Tylko jaką?

W takiej ciszy najczęściej kryją się lęki, które mają nas we władaniu. Lęk przed odrzuceniem, przed brakiem zrozumienia, przed oceną. Takie lęki przenikają nas do szpiku kości, deformują naszą postawę życiową i pozwalają „pakować się” w takie niedogodne sytuacje.

 

 

Mężczyzna na tle zachodu słońca 2

 

Gdy pracujemy, bo musimy, w pracy, której nie znosimy, mając do czynienia z ludźmi, którzy sami nie wiedzą, czego chcą, bo w tyłkach im się przewraca, to nie napawa nas to radością życia. Podobnie zresztą, gdy żyjemy życiem, którego nie lubimy. Gdy chcemy o siebie zadbać lepiej niż do tej pory, gdy chcemy zmienić swoje nawyki i przyzwyczajenia, żeby ktoś nas zauważył, może pochwalił, zainteresował się, to wtedy popełniamy najwięcej błędów. W takich i im podobnym przypadkach emanujemy przekonaniem, że inni są lepsi od nas. A skoro są lepsi, to mnie czegoś brakuje, dlatego mnie nie zauważają. Więc się pokażę. No i pokazuję. W jednym przypadku brak taktu, w drugim – uległość. A wspólnym mianownikiem obu jest lęk przed brakiem akceptacji innych ludzi. Taki lęk każe nam zapominać o sobie i swoich potrzebach, zmusza do wykonywania rzeczy, których nie lubimy, odbiera aspiracje na lepsze życie i motywację do zmiany.

Tak bardzo pragniemy akceptacji innych ludzi, że jesteśmy w stanie poświęcić własne szczęście. Decydując się na takie posunięcie, gwarantujemy sobie właśnie to, czego tak się boimy. Wpadamy w pułapkę – cokolwiek nie zrobimy, zawsze będzie nie tak, za mało, nie w tym czasie i niewystarczająco dobrze. A „na deser” usłyszymy, jak to inni mają…

Lęk przed brakiem zrozumienia czy miłości kształtuje się w nas jeszcze we wczesnym dzieciństwie. To te sytuacje, kiedy mówili nam, że czegoś nie możemy robić, gdy porównywali nas z innymi, gdy „uczyli”, jak zasłużyć na miłość. Wtedy też uczyliśmy się wątpić w siebie. Z paletą takich czarnych przekonań, trudno tworzyć życie pełne barw.

Albert Einstein powiedział, że jedyną pewną rzeczą w życiu jest zmiana. Jednak zanim zmienimy swoje życie, zmieńmy swoje nastawienie do życie.  To, jak myślimy o swoim życiu, definiuje nas. Wszystko zdarza się nie nam, a dla nas. To ogromna różnica. To, co zdarza się nam, przytłacza nas i potęguje nasze lęki. To, co zdarza się dla nas, pokazuje, co nam nie służy, co warto zmienić i wzmacnia nas potrzebę zadbania o siebie.

Zauważmy siebie, zróbmy coś dla siebie, pokażmy innym, jak mają nas traktować. Kto ma nas zauważyć, kochać, szanować, skoro sami tego nie robimy?

- Łatwo powiedzieć! Bzdury takie! – Czyżby?! A czym jest użalanie się nad sobą i w którym momencie pojawia się miłość i szacunek? Hę?!

 

W naszym Serwisie używamy plików cookies. Korzystając dalej z Serwisu, wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies zgodnie z Polityką prywatności. Wyrażenie zgody jest dobrowolne, w każdej chwili można ją cofnąć poprzez zmianę ustawień dotyczących plików „cookies” w używanej przeglądarce internetowej. Kliknij „Akceptuję”, aby ta informacja nie wyświetlała się więcej.