Diety

Wiosna! Ja w nadmiarach! Dieta potrzebna od zaraz! Najlepiej szybka, sprawdzona i niezwykle skuteczna… Ha, powodzenia!

Panuje pogląd, że za chudnięcie i tycie odpowiada układ pokarmowy. Ale czy na pewno? Zadaniem tego układu jest przyjmowanie pokarmu i przetransportowanie go dalej. Po drodze następują procesy związane z odżywianiem, magazynowaniem i wydalaniem. To zwykły systemem transportowo-logistyczny – z punktu A do punktu B, zgodnie z wytycznymi płynącymi z mózgu.

  1. Einstein powiedział, że „logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B, wyobraźnia – wszędzie”. Jeśli punkt A to – ‘Jestem za gruba’, to punktem B jest ‘ta piękna sukienka, dwa rozmiary mniejsza’ albo ‘ten ON’.

Rozpoczynamy dietę, często drakońską, bo mamy cel. Po miesiącu wyglądamy olśniewająco. Co robi mózg? Mówi: ‘Akcja stop. Cel został osiągnięty.’ Sprawa się komplikuje, jeśli celem jest ON. Bo niech się zdarzy, że ów ON doprowadzi nas do stanu poważnego podirytowania, to do mózgu dochodzi sygnał w otoczce, powiedzmy, rozgoryczenia, o zmianie celu. Mózg zapamiętuje, że punkty B mogą się zmieniać. A nowy punkt B to pokazać mu, jak inni się będą za mną oglądać. I gdy już jesteśmy szczupłe, pokazujemy się w nowej sukience, to okazuje się, że niejeden ktoś się obejrzał, jednak ON właściwie niczego nie zauważył...

 

 

Zachód słońca 2

 

Zmiana frontu w stosunkach damsko-męskich to codzienność. Nagle ON mówi o zaproszeniu do znajomych w weekend. Nareszcie! W tej sukni, jego zachwyt, spojrzenia znajomych. Ach… I gdy nadchodzi ten dzień, cudnie wyszykowane ubieramy suknię, stajemy przed lustrem i zanim zdążymy cokolwiek zrobić, słyszymy: „Przytyłaś kochanie? Dopiero co się odchudzałaś.” Zakopać żywcem to mało...

Niebawem dowiadujemy się o weselu w rodzinie. Jest kolejny cel – schudnąć w 3 miesiące. Rozpoczynamy dietę, ale nie chudniemy tak, jak chciałyśmy. Zaostrzamy dietę. Osiągamy cel. Potem sylwester, wiosna, latem trzeba pokazać się na plaży...  Z każdą kolejną dietą chudnie się trudniej a przybiera łatwiej. I już wierzymy w efekt jo-jo. Nie, diety to jednak nie dla mnie. W telewizji reklamują: „płaski brzuch, zgrabne uda i bez wyrzeczeń” – to jest to! Na własnym zdrowiu przekonujemy się, jak reklamy kłamią i poddajemy się…

Jak to się dzieje?! o osiągnięciu punktu B mózg wysyła rozkaz do układu pokarmowego, aby magazynować zapasy na kolejne punkty B. To cała tajemnica efektu jo-jo.

A wystarczy zmienić podejście. Skoro jestem za gruba, to schudnę dla siebie! Bo gdy ważę mniej wyglądam i czuję się lepiej i mam lepszą samoocenę. Do mózgu dociera informacja, że trzeba utrzymywać doskonałą wagę przez całe życie. Mając wizję nieskończonej przyszłości, zmienia się stosunek do jedzenia – skoro nie ma potrzeby wyrzeczeń, to nie ma potrzeby magazynowania i podjadania.

Dieta to nie jadłospis na kilka tygodni. Dieta to styl życia, który zależy od naszego sposobu myślenia o sobie. Jeżeli coś robimy dla siebie, będzie to trwałe, jeśli dla czegoś lub kogoś, efekt będzie krótkotrwały i okraszony frustracją. Po co angażować się w przypodobywanie się innym? Nie lepiej skupić się na tym, czego my chcemy i to realizować?

 

W naszym Serwisie używamy plików cookies. Korzystając dalej z Serwisu, wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies zgodnie z Polityką prywatności. Wyrażenie zgody jest dobrowolne, w każdej chwili można ją cofnąć poprzez zmianę ustawień dotyczących plików „cookies” w używanej przeglądarce internetowej. Kliknij „Akceptuję”, aby ta informacja nie wyświetlała się więcej.